
26 grudzień 2007 21:56, autor:

michelle
Było spokojnie, rodzinnie i… pysznie :)
W moim domu Wigilia nie jest chyba przesadnie tradycyjna - jestem wegetarianką, więc na stole pojawia się także dużo potraw nie-rybnych :) Był barszcz z uszkami, zupa serowa z grzankami…

zupa piernikowa…

potem pierogi z kapustą i grzybami, jajka faszerowane, kapusta z grzybami, oczywiście jakieś tam ryby :) z tym że one mnie nie interesowały :) A na deser makiełki, kutia, makowiec, orzechowiec i pierniczki :) No i oczywiście - prezenty :)

Christmas Eve - as always - I spent with family, in peaceful and delicious style ;) Our Eve meals aren’t especially traditional - I’m a vegetarian so we have many non-traditional, non-fish dishes :)
There was a borsch with ear-dumplings, cheesy soup with crouton, my mother’s gingerbread soup, then dumplings with sauerkraut and mushrooms, stuffed eggs, of course sauerkraut with mushrooms, some fishes (but not for me). One a desert - “makiełki” (polish Christmas desert prepared with poppy seed, milk, sugar and white rolls), “kutia” (eastern desert made with wheat and poppy seeds,walnuts, raisins and other delicacies ) poppy-seed cake, walnut cake and gingerbreads. And lot of gifts of course :)
Kategorie: Kulinaria, Z życia wzięte |
1 komentarz »

24 grudzień 2007 07:28, autor:

michelle
Jak Wasze przygotowania do Świąt? Moje całkiem całkiem :) Wszędzie pachnie goździkami…

…choinka już ubrana…

…a u sufitu wisi wieeelka jemioła :)

How are your Christmas preparations? My are ok :) Scent of cloves is everywhere, Christmas tree is decorated and I have huge mistletoe hanging on the ceiling :)
Kategorie: Z życia wzięte |
Komentarzy: 3 »

23 grudzień 2007 09:46, autor:

michelle
Drugi dzień babiegotargu poświęcony był rękodziełu. Na kiermaszu ręcznie wykonanych przedmiotów mozna było kupić (lub wymienić) biżuterię, przytulanki, ozdoby choinkowe, świece, przedmioty ozdobione decoupage’em i broszki.

Swoje produkty mógł zaprezentować każdy, jedynym warunkiem było przekazanie jednej ze swych prac do losowania. Przez 2 dni trwania babiegotargu dziewczęta wrzucały do “urny” podpisane przez siebie losy. Na zakończenie imprezy odbyło się losowanie.

W ostatnim momencie dowiedziałam się, że wziąć w nim udział mogą także osoby prezentujące swoje prace. I nie uwierzycie - ja także wygrałam! Ktoś wylosował moje nazwisko i dostałam przepiękne, fioletowe, ręcznie filcowane kolczyki.


At second day of “Babitarg” there was a little fair of handmade things. Girls could buy, sell and swap jewellery, toys, Christmas decorations, candles and objects decorated with decoupage technique.
Everyone could present his or her products, there was one condition - one thing had to be hand over as a gift in draw.For two days girls wrote their names on lots and at the end of the second day there was a lottery. Five minutes before drawing I discovered, that people who present their goods also could take part in it! So I decided to try. And… I won too! Somebody draw my name and I won these awesome, violet, hand made felted earrings!
Kategorie: Z życia wzięte |
Brak komentarzy »

21 grudzień 2007 08:08, autor:

michelle
W weekend miałam wielka przyjemność ucestniczyć w 2 niezwykłych spotkaniach. Babiląd - ośrodek rozwoju osobistego kobiet - organizuje co jakiś czas tzw. “Babitarg“. W sobotę - pierwszy dzień “babiegotargu” - dziewczyny wymieniają się i sprzedają różnego rodzaju ciuszki. Udało mi sie kupić kilka fajnych rzeczy i wymienić niechciany sweterek na piekną bluzkę.
Przez cały dzień uczestniczki mogły wypełniać i wrzucać do urny kupony, które następnego dnia brały udział w losowaniu. O tym napiszę następnym razem :)




At weekend I took part in some special event. Babiląd centre (which support women progress and selfrealisation) organised “Babitarg” . At Saturday girls could swap, sell and buy their clothes. I bought few nice things and I swapped my “don’t-want-it - sweater” for nice blouse. (In Polish, “Babiląd” means “womenland” (in funny style) and “babitarg” means “womenmarket” also in funny style)
At this first day girls could write their names on same lots - and there was drawing after second day of event - I will write about it later :)
Kategorie: Z życia wzięte |
1 komentarz »

18 grudzień 2007 21:28, autor:

michelle
W szale przedświatecznych zakupów wybrałam się z przyjaciółką na giełdę kwiatową. Ma się rozumieć, że oszalałam ze szczęscia na widok wszystkich tych pięknych roślin i dekoracji!
Uwielbiam zapach kwiaciarni…





In madness of Christmas shopping I was in flower warehouse with my friend. Of course, I was potty about all those beautiful plants and decorations. I love smell of florist’s shops.
Kategorie: Z życia wzięte |
Komentarzy: 4 »

14 grudzień 2007 12:42, autor:

michelle
Jakiś czas temu wybrałam się do IKEI. Pojawiła się tam nowa maskotka, która jest tak brzydka, że aż mi się spodobała! :)


Początkowo myślałam, że to jakiś wymyślony stworek, szybko jednak zorientowałam się, że to pluszowy prosionek! Prosionki mieszkają pod próchniejącymi pniami, kamieniami, a także - w dużych ilościach - w pryzmie kompostowej w moim ogródku :) Ludzie nazywają je stonogami i nie zdają sobie sprawy, że to skorupiaki - tak jak raki czy homary. Znamy się z prosionkami także ze studiów, z zajęć z zoologii systematycznej :)
A to prosionki w moim ogródku - śmieszne z nich stworki i pożyteczne :)

Some time ago I was in IKEA and I saw there new funny mascot. It was so ugly and funny that I started to want to have it! Firstly I thought that this is some fantasy creature, but then I realised that this is plush woodlouse! They live under the stones or logs and… in compost pile in my garden :) I know them also from my studies - from zoological course :) People rather don’t know, that they are crustaceans, like crab or lobster. They are so funny and useful :)
Kategorie: Zwierzaki, Z życia wzięte |
Komentarzy: 12 »