Feed on
Posts
Comments

Monthly Archive for Wrzesień, 2008

Jak wielu diabłów zmieści się na główce od szpilki? Tego nie wiem.
A jak wiele kwiatów zmieści się na jednym damskim, holenderskim rowerze?

Ogród na kółkach - Garden on wheels

Spieszę z odpowiedzią.
Jedna róża pnąca, 2 fuksje, 2 chryzantemy, wrzos, hebe, dąbrówka, żurawka, aster nowobelgijski i francuska lawenda.
Jechało się niewygodnie (fuksje musiałam trzymać w ręce), za to mój rower przeistoczył się na chwilę w ogródek na kółkach. Robił wrażenie :)

Ogród na kółkach - Garden on wheels

How many devils can dance on the head of a pin? I don’t know.
And how many flowers you can put on one Holland bike?
I can say :) One climbing rose, 2 fuchsias, 2 chrysanthemums, one heather, one hebe, one carpet bugle, one New York Aster and one French Lavender.
It wasn’t easy to ride (I had to hold fuchsias in my hand), but my bike turned into a garden on wheels. It was impressive :)

Chustecznik z lawendowym wzorkiem. Zdjęcie fatalne, ale słowo daję, chustecznik był ładny :)

Chustecznik - Handkerchief box

Chustecznik - Handkerchief box

Handkerchief box with lavender motif. Photo is ugly, but I swear, box was beautiful one :)

...znowu trochę kolczyków - ...some earrings again ...znowu trochę kolczyków - ...some earrings again

...znowu trochę kolczyków - ...some earrings again ...znowu trochę kolczyków - ...some earrings again

Wczoraj sprzątałam w domu i zmieniałam świnkom ściółkę. Pies strasznie mi przeszkadzał,więc postawiłam świnki na stole – dosłownie na moment. Wysłałam Dharmę do drugiego pokoju, wracam po świnki. Zaraz, zostawiłam dwie, a na stole siedzi tylko jedna, Bazylia. Na moment serce przestało mi bić – gdzie jest Filip? Nagle usłyszałam znajomy dźwięk przeżuwającej cos świnki morskiej, ale nadal nie widziałam Filipa.

Na szczęście znalazł się. Wlazł do kosza pełnego kwitnacych wrzosów! I pasł się głośno chrupiąc – moimi kwiatami! :)

Filip - świnka morska we wrzosach - Filip - my guinea pig in heathers Filip - świnka morska we wrzosach - Filip - my guinea pig in heathers

 

Filip - świnka morska we wrzosach - Filip - my guinea pig in heathers

Yesterday I cleaned up the house. I changed my guinea pigs bedding. My dog bothered all the time, so I put two pigs on the table, only for a moment. I sent Dharma to another room,and came back for pigs. Wait a minute, I left two of them, and only one (Bazylia) was on the table. My heart stopped for a moment – where is Filip? I heard the sound of  guinea pig who chewing something, but I couldn’t see him!

Fortunately, I found him! Filip went to the basket full of blooming heathers. And he browse loudly – with my flowers! :)

Dawno nie pokazywałam żadnych swoich robótek… najwyższy czas to zmienić :) Pudełeczko jest malusieńkie, w sam raz na parę kolczyków czy wisiorek :)
Lubię robić takie drobiazgi – to miłe, łatwe i szybko widać wyniki.

Pudełeczko z prezentami - Box with gifts

It’s a long time since I have shown my crafts last time… so it’s a high time to change it! :) This box is so small, that you can only put a pair of earrings or a pendant into it. I like to make or decorate such small things – it’s nice and easy and you can see results quickly.

Dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze i Wasze wsparcie przez cały ten trudny okres. Oczywiście, że pokażę mieszkanko bardziej „z bliska” :) Tymczasem kilka zdjęć z króciutkiego urlopu, na który udało nam się jeszcze załapać. Co prawda pogoda już jesienna, ale i tak było cudownie znowu mieć czas na poranne wędrówki polnymi ścieżkami.

Gdzieś w Pecnej - Somewhere in Pecna

Nina i Dharma szalały na dworze cały dzień…

Sharma  Nina

…udało mi się zrobić kilka fajnych zdjęć…

Biedronka - Ladybug

…ale najbardziej zaskoczyła mnie grządka z… pomidorami. Nie wiem, jakim cudem przeżyły i wyrosły w takich ilościach! Część wysiałam sama, część dostałam w formie sadzonek i troskliwie przepikowałam. Potem jednak nie miałam czasu, żeby się nimi zajmować. Tymczasem one – wyrosły jak na drożdżach – i koktajlowe, i zwykłe. A nic nie może się równać z aromatem i smakiem własnoręcznie wyhodowanych pomidorków :)

Pomidory czereśniowe - Cherry tomatoes

Thanks for all your kind comments and for your support for all that time! Of course, I’ll show you details of my flat. But in the meanwhile I can show you a few photos from my very short vacation. Weather was rather „in an autumn style”, but after all – I enjoyed it so much! It’s wonderful to have time again for morning walks on meadows! Dharma and Nina spent whole day at open air, I took photos, but the main atraction was my vegetable bed with tomatoes. I don’t know how they managed to grow so big! Part of them I sowed by myself, and some I received as small plants. Then I hadn’t time to take care of them, but they grew sooooo big! Cherry tomatoes and other types! And you know nothing compare to fragrance and taste of tomatoes, which you grew with your own hands!

Older Posts »