Feed on
Posts
Comments

Monthly Archive for Luty, 2010

Takie wyzwanie przyszło mi do głowy, a że zabawa jest zawsze lepsza w towarzystwie, zaprosiłam do niego Cynkę. Zasady były proste – każda z nas idzie na spacer i ze znalezionych na nim 3 rzeczy wykonuje jakąś pracę.

Moje znaleziska nie są specjalnie ciekawe i jakoś nie łączyły mi się tematycznie, więc ostatecznie „obrobiłam” każde osobno, mam więc 3 prace – w podobnym stylu.  Przy okazji załapałam się na 14 wyzwanie w ArtPiaskownicy. W wyzwaniu udział wzięli:

śrubka

spinacz

i badylek :)

Zajrzyjcie koniecznie do Cynki, ona znalazła prawdziwe cuda!

.
Found – not stolen it’s Polish saying I thouht about it as a challenge and I invited Cynka to participate. Rules were simple – we go for a walk to find three different things, and we make some project with them.

Look what Cynka found – it’s really great!
My findings were not specially interesting and I couldn’t join them togeteher in one work – so I left with three different projects in same style.
So in my challenge cast is: screw, paper clip and a weed :)

…wisi moja ostatnia praca. :)

Kolejny scraplift – tym razem wybrany przez Vivę- to 2 niesamowite prace utalentowanej Carol.

„Wieszakowy” projekt – będący liftem tej pracy, był nie lada wyzwaniem. Po pierwsze – gdy zaczęłam go robić wczoraj wieczorem – okazało się, że nie mam kleju. Potem, że metalowe druciane wieszaki z pralni które zachowałam na „przydasie” – gdzieś tajemniczo zniknęły. Kiedy w dodatku, podekscytowana faktem że zaopatrzyłam się już w pokaźną ilość w kleju (mam go teraz tyle, że mogę się w nim tarzać!), pomyliłam kolejność przyklejania ozdób i napisów, załamałam ręce. W dodatku cała kompozycja za diabła nie chce wisieć prosto… No trudno :) I tak świetnie się bawiłam :)

Ostatecznie użyłam starusieńkiego drewnianego wieszaka…

scraplift

… a tak otwiera się skrzydełko mojego scrapa.

scraplift

Dodam jeszcze, że Republika o której mowa, to Republika Róż – moja ulubiona kawiarnia. (To właśnie tam jest najlepsza na świecie gorąca czekolada!)

Druga praca – tej samej autorki co poprzednia to ten piękny layout. Ten z kolei powstał w niedzielę, w mgnieniu oka. Może dlatego, że naprawdę BARDZO chcę wyjechać na wieś.

.
My next scraplift – this time Viva suggested two projects made by talented Carol.

First one – this „hanger” project – it’s a lift of this one, it was real challenge. Firstly, when I started to prepare it late at evening – I’ve noticed that I don’t have a glue. Then, that my wire hangers which I hoarded for „any case” are gone. When I bought glue next day (now I have LOT of it! ) I did few mistakes. On top of that – it doesn’t hang straight! But it was great fun anyway :) Finally I’ve used old wooden hanger.
Second work is the same author – it’s that beautiful layout. Text is „I want to go to countryside”. That one I made in the twinkling of an eye. Maybe cause I REALLY want to go out :)

Sukienka / Dress

Na to wzywanie natrafiłam najpierw na blogu drugiej szesnaście, a potem doczytałam „u źródła” – u Alice and Camilla.

Zdecydowanie nie jestem strojnisią i chyba to pierwszy raz w życiu tak bardzo pozazdrościłam komuś kreacji :) Postanowiłam się więc przyłączyć. Na co dzień nie ubieram się tak fikuśnie, to pewne. Z uszyciem stroju na styczeń nie miałam problemu. W tym miesiącu do twarzy mi w druku, pożółkłych stronicach, wytartych okładkach, strofach i kolejnych rozdziałach. Proza z dodatkiem poezji. Do tego perfumy – aromaty czarnej herbaty, bergamotki i płatków bławatka połączone z wonią goździków i kardamonu, w końcowej fazie rozbrzmiewające zmysłową nutą gorącej czekolady.

Moja sukienka ma nawet metkę:

Nie mam jeszcze szafy na moje stroje, póki co sukienka dobrze prezentuje się na mojej zimowej dekoracji.

.
I’ve found this project on druga szesnaście blog, ar – Alice and Camilla. I’m definetely not a trendy girl, so it was first time when I envy someone a dress :) I decided to join. I don’t wear a trendy clothes commonly, so my paper dresses will be rather more fancy that those real one :)
I have no problem with doing that January one. That month printings, old pages, shabby covers, strophes, verses and next chapters – it all become me. Prose and poetry. And parfums to it – with fragrances of black tea, bergamot and Cornflower’s petals on top notes mixed with scent of cloves and cardamom, and hot chocolate in base notes.
My dress also has a tag. And I don’t have wardrobe for it, so now it looks great on my winter decoration :)

…to zasada ostatniego wyzwania Scrapujących Polek. Zrobiłam i ja swój layout, konstatując po raz któryś, że zdecydowanie cierpię na Dharmocentryzm :)

.
…that was a rule in challenge from blog Scrapujące Polki. I did it too, and I’ve noticed that  definetely I’m Dharmo-centric :)

Kartka / Card

Problem ze stemplami polega na tym, że powinno się ich używać. Nie można ich tylko przekładać z miejsca na miejsce i napawać się ich widokiem, jak – nie przymierzając – Ebenezer Scrooge swoimi pieniędzmi. :)

Dlatego właśnie postanowiłam sukcesywnie wykorzystywać moje stempelki, bo są takie których nigdy nie splamiłam tuszem. Oglądam je tylko z nabożnym skupieniem, po czym odkładam do pudełka. :)

No to – na pierwszy ogień – stempelek Penny Black, kolorowany distressami, papiery Chatterbox, ćwiek Latarni Morskiej i stemple-alfabet Eight.

.
The problem with stamps is that you have have to use them. You cannot only watch and adore them. Just like Ebenezer Scrooge with his money :) So that’s wha I decided to gradually use my stamps – cause now there are some of them which I’ve never used before! I only take them from a box, admiring in devoting concentration and then put away to a box. :)
So here is Penny Black stamp, coloured with disstress inks, with Chatterbox papers and Latarnia Morska’s brad and alphabet stamps from Eight. Text on a card is „Fly high!” in Polish.

Wczoraj wieczorem siedziałam sobie w Dziupli, gdy nagle doszły mnie jakieś szmery i trzaski, a potem skrzypienie drzwi. Dźwięki dochodziły najwyraźniej z małej szafki na klucze, w której coś się kotłowało.
– Halo, jest tam kto? – zapytałam.
– Nie ma nikogo! – odpowiedziało Coś głosem Misia.
– A to Ty Misiu. A co robisz w szafie?
– Nic, zupełnie nic! – odparł Miś dziwnie zduszonym głosem.
– Misiu, nie rób scen, wychodź mi stamtąd zaraz! To jest szafka na klucze, a nie na misie.
.
I sat in Dziupla (my craft room) when I’ve heard some noises behind me. Then – creak of doors. I realised, that sounds come out from small key cabinet, where something was moving.
– Hello, is anybody here? – I asked.
– No, nobody’s here! – something answered with Teddy Bear voice.
– So it’s you Teddy Bear! What you’re doing in cabinet?
– Nothing, nothing at all! – said Teddy Bear with strange voice.
– Teddy Bear, come out! It’s a cabinet for keys, not for teddies.

– Misiu? no wychodź, czemu się chowasz?
.
Teddy Bear? come out, why are you hiding yourself?

– Misiu, co Ty tam masz na łapce?
.
– Teddy, what happened? What you have on your paw?

– Mówiłaś żebym nie zjeżdżał po poręczy do ogródka… Nie posłuchałem no i trochę się potłukłem – wydusił wreszcie z siebie.
– Oj Misiu! Jak mogłeś! Pokaż łapkę – boli?
– Ale wszystko już dobrze! – dodał szybko. – Królik zabandażował mi łapkę.
– Mam nadzieję, że już rzeczywiście nie boli… Pokaż ten opatrunek, poprawię.
.
– You told me not to play on stairs to the garden… We didn’t listen and I felt down – he finally cough out.
– Oh Teddy! How could you! Does it hurt?
– Everything’s all right now! – he told quickly. – Bunny bandaged my paw.
– Oh God, I hope that it’s ok. Give it to me, I bandage it better.

– No widzisz Misiu, a nie mówiłam, żebyście uważali bardziej?
– Mówiłaś, ale ja jestem jeszcze jednym Misiem z małym rozumkiem…
.
– So, Teddy, didn’t I tell to be careful?
– Yes, you told me, but I’m one more Bear of Very Little Brain…

Older Posts »