Feed on
Posts
Comments

Monthly Archive for Styczeń, 2011

Jako córka bibliotekarki i wnuczka polonistki po prostu nie mogłam nie wyrosnąć na mola książkowego. Książki darzę bezgranicznym uwielbieniem, czytam wszystko, co wpadnie mi w ręce, a do ulubionych lektur wracam systematycznie, jak do starych przyjaciół. Zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo literatura ukształtowała mój charakter.
Na pomysł tego wyzwania wpadłam już w zeszłym roku, podczas robienia pierwszych sukienek na Dress Up Project. O modzie niewiele mam do powiedzenia, a sukienki noszę rzadko – tych papierowych, wykonanych na wyzwanie mam więcej, niż tych prawdziwych w szafie. Postanowiłam więc zorganizować własne wyzwanie, książkowe.
Oto moja Półka z Książkami.
Co miesiąc pokazywać będę prace inspirowane ulubioną książką. Jeśli ktoś miałby ochotę się do mnie przyłączyć – zapraszam serdecznie, będzie mi bardzo miło!
Pierwszej książki nie wybrałam świadomie, po prostu wiedziałam, że to będzie ta właśnie. Co roku, od 2 stycznia gdzieś w mojej głowie zapala się już zielone światełko „wiosna” – i o niczym innym nie myślę. Wybieram rośliny, kupuję nasiona, planuję grządki. W tym miesiącu zawsze wracam też do niesamowitej książki, która towarzyszy mi od lat. Do „Tajemniczego ogrodu„.
W moim książkowym wyzwaniu zaczęłam od czegoś prostego – od taga.

Jego kształt skojarzył mi się z zawieszką na drzwi, więc wykorzystałam cytat z książki (ze snu Archibalda Cravena), aby zrobić zawieszkę na klamkę u drzwi. (Małe wyjaśnienie – z naszego salonu przez balkon wychodzi się do ogrodu – od zewnątrz nie ma możliwości zamknięcia drzwi od balkonu, więc jeśli Krzyśka nie ma w domu, a ja nie chcę stale  pilnować kota, by nie uciekł z ogródka, muszę zamknąć drzwi od salonu i zostawić kotu resztę mieszkania do dyspozycji. Wtedy z kolei Krzysiek wraca do domu widzi puste mieszkanie i pozamykane pokoje. A teraz będę mu mogła zostawiać wskazówkę, gdzie jestem :) Zawieszka tak mi się spodobała, że zrobiłam drugą, w podobnym stylu, tyle że z motywem różanym.

Pomysł z wyzwaniem okazał się strzałem w dziesiątkę – pomysły pojawiały się jak roślinne kiełki na wiosnę :) Resztę serwetki która została mi po zrobieniu zawieszki wykorzystałam do zrobienia zielonego, ogrodowego wisiorka. Strasznie podobają mi się niesymetryczne naszyjniki, więc ostatecznie mój wisiorek stał się częścią naszyjnika wprost z Tajemniczego Ogrodu. Jest zasłona z bluszczu, jest i zagubiony klucz.

Na końcu zebrałam kilka cytatów i zamknęłam je w mini albumie na akrylowych bazach, podbarwionych alkoholowymi tuszami i farbami crackle Rangera.

As a librarian’s daughter and Polish philologist’s granddaughter I had to be bookworm. I adore books, I read everything and I come back to my beloved books systematically. I know how books strongly influenced on me.
I had this idea last year, during making first dresses for Dress Up Project. I’m not a dressy girl, and I have more paper dresses made for the challenge than those real ones in my wardrobe :) But I decide to make my own book challenge.
So here is my Bookshelf challenge.
I will monthly post some projects inspired with my beloved book. If someone would like to join me – I will be very happy!
First book – it was certain that it will be that one! I read it every year in January, cause at January 2th I have those green light in my head with sign „spring”. So I buy seeds, I plan my flower beds, I choose plants. And I read The Secret Garden.
In my book challenge I started with something small – a tag with a quotation „robin showed me the way”. Then I made a tag for the door, with a quote from Archibald Craven’s dream – „I’m in the garden”. Then I made the other one in similar style but with rose pattern. It seemed to be great idea to use beloved book as an inspiration, cause I had plenty ideas.  So I made asymetrical necklace with decoupage element. And finally, I took few quotes from the book and I made mini album

Jedenaste wspomnienie z wyzwania ze Srebrną Akacją – na przekór zimie i śniegowi jest bardzo słoneczne.To morskie wspomnienie.

Rzadko zdarza nam się wyjeżdżać gdzieś dalej, ale 3 lata temu wybraliśmy się na urlop do jednego z moich najulubieńszych miejsc – do Łeby. Od czasu gdy spędziłam tam kilka dni na praktykach studenckich (to już całkiem inne wspomnienie :) zakochałam się w tej miejscowości. Podczas wspólnego z Krzyśkiem wyjazdu cieszyliśmy się z wszystkich możliwych atrakcji. Wypłynęliśmy w rejs w otwarte morze, przyglądaliśmy się kutrom w porcie, zwiedzaliśmy Słowiński Park Narodowy i ruiny kościółka w lesie, spędziliśmy dzień w Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach, brodziliśmy przy brzegu, szukaliśmy muszelek – i obowiązkowo – spiekliśmy się na słońcu :)
Cudowne chwile…

Morskie wspomnienie

Na layoucie znalazła się też odrobina piasku przywieziona z plaży.

Morskie wspomnienie

Wybieranie zdjęć do tej pracy ożywiło tyle silnych emocji i wspomnień, że postanowiłam zatrzymać je na dłużej. Zainspirowana morskim zestawem kolorystycznym (błękit nieba, biel piasku i różnorakie tony zieleni, turkusu i granatu morza) zrobiłam więc coś jeszcze.
„Morskie wspomnienie” – zestaw biżuterii. Para kolczyków…

…i rozwichrzona bransoletka, wykonane z posrebrzanego drutu, szkła weneckiego, sztucznych perełek, opali, malowanego szkła i morskich zawieszek. Teraz pobrzękiwanie przy uszach czy rzut oka na nadgarstek będą przywodzić mi na myśl nagrzany słońcem piasek i słoną bryzę.

Morskie wspomnienie

Morskie wspomnienie

It’s eleventh memory for challenge I made with my friend Srebrna Akacja. There is so cold outside and my memory is full of sun! It’s sea memory.

We rather not go to the distant places, but 3 years ago we went for holidays on the seaside, to one of my favourite places – Łeba. I was there on classes during my studies  (but it’s totally different memory :) and I felt in love in that place. So when we were there together with my fiance, we enjoyed every moment – we were on a ship cruise, observed cutters in a port, visited Slovinski National Park and ruins of a church in a forest nearby, we were in museum in Kluki and of course we paddled in a sea, looked for seashells and we sunbathed.O n my layout there’s even pinch of sand from the beach. It’s a lovely memory… I wanted to keep it for longer, so I made one more thing for my challenge. Inspired by seashore colours (blue sky, white sand, turqoise water) I made a jewellery set called ” Sea memory”. Pair of earrings and a bracelet, made of Venetian glass, painted glass beads, silver wire, artificial pearls and maritime silver charms.

Zorganizowałyśmy sobie wyzwanie – Srebrna Akacja i ja. Oprócz comiesięcznych wspomnień robimy też prace poświęcone kolejnym porom roku. Była wiosna i lato, najwyższy czas na bardzo już spóźnioną jesień  :)
Zaczęło się od layoutu 30×30…

…kiedy jednak wybierałam zdjęcia do niego, miałam problem z decyzją. Uwielbiam jesień – jest tyle przyjemnych jesiennych zajęć, smaków, zapachów i wspomnień, że nie mogłam ograniczyć się do jednego. Dlatego zrobiłam także mały albumik z całą listą jesiennych przyjemności.

Album składa się z kart połączonych przeszytą przez wszystkie strony wstążką i składa się jak harmonijka. Zmieściły się w nim i jesienne ogrodowe prace i jarzębinowe korale, złote liście i zbieranie roślin do suchych bukietów…

…poranne spacery z Dharmą i grzybobrania w doborowym towarzystwie, halloweenowe imprezy i ogrodowe dekoracje…

…jesienne wyprawy, połyskujące kasztany, ogrodowe zakupy i ciepłe kaloszki :)

…a także zimowity i ostatnie jesienne bukiety.

Całość wykonana na papierach Pink Paislee z kolekcji Amber Road – Bonfire, Twilight – Dusk, Enchanting – Spectacular, Latarni Morskiej Zauroczenie – Oczarowanie i Olśnienie, oraz resztek innych papierów niewiadomego pochodzenia. Do tego jeszcze elementy wycięte z papierów Pink Paislee Postcards z kolekcji Amber Road i Twilight, wszystko (uwaga będzie reklama) od Endiego (uwaga koniec reklamy).

Project made for challenge which we organized with Srebrna Akacja. We are making monthly challenge „Memories” and also – challenge devoted to seasons of the year. So, there was spring and summer, and it’s time for the autumn. I started with 30×30 layout, but I had huuuge problem with choosing photo. There is so many pleasant autumn activities, fragrances, flavours and memories that I couldn’t end with one photo. So I made small album – I’ve sewn papers to the ribbon and I had plenty of space for everything: raking leaves, autumn decoration, parties, mushroom picking, autumn trips and many more.
I made my project using Pink Paislee papers Amber Road – Bonfire, Twilight – Dusk, Enchanting – Spectacular, Latarnia Morska Zauroczenie – Oczarowanie and Olśnienie and some bits and pieces which I hoarded for ages, I added elements from Pink Paislee Postcards – Amber Road i Twilight and everything was bought (commercial!) from Endi (end opf commercial :).

Tags:

Prosta, jeżowa karteczka, dla Mamy pewnego Jerzyka :)

Simple hedgehog card for someone :)

M jak… /M for…

M jak Magdalena, czyli Gaja. Gaja lubi przedmioty w starym stylu i pięknie dekupażuje, więc jaka inaczej mogłaby być jej literka, jeśli nie różana i spękana?

Najzabawniejsze jest to, że Gajowe M było gotowe od dłuższego czasu i czekało tylko na wysłanie, do czego jakoś nie mogłam się zabrać. W międzyczasie pokazywałam inne literki pod którymi w komentarzu Gaja napisala, że chciałaby i swoją. To się nazywa zbieg okoliczności :)

M for Magdalena – Gaja. Gaja likes things in vintage style and she makes beautiful decoupage, so her letter had to be like this – with old roses and crackles. The funny thing is that I had M letter ready to send to Gaja for a long time. In the meantime I posted about other letters and Gaja wrote in comment section, that she would like to have one. What a coincidence! :)

1 stycznia cichaczem postanowiłam wrócić do projektu sztuka codziennie. Bez zobowiązań, po prostu spróbuję :) Na wypadek bardziej zabieganych dni – jakich czai się w kalendarz mnóstwo – mam kilka moich „wiecznych” projektów. Kapę, zszywaną z kwadracików od jakiegoś pierwszego roku studiów, której jakoś nie potrafię zakończyć, obrus haftowany ściegiem margerytkowym który leży w pudełko „do wykończenia” no i leży, po prostu. Obrus w tulipany. Bluzka z czekoladowej bawełny robiona na szydełku z malusieńkich motywów. No, sporo tego. Gdy będę bardziej zajęta, dorobię po prostu kilka rządków w bluzce, lub doszyję kolejny kwadrat do kapy.
Wczoraj wykańczałam mój krakowski albumik – dziś w myśl hasła, że sposób wręczenia ma większą wartość od podarunku – potrzebowałam torby na podarek. Lnianą torebeczkę wykończyłam więc używając aplikacji „Paris Fancies” Webster’s Pages, od Endiego.

A co słychać u Was – jak się czujecie w Nowym Roku?

Pozdrawiam serdecznie!

!st of January quietly I decided to go back to Art everyday project. I’ll just try :) In case of busy days I have few things which I made for years. Quilt which I sewn since I was a student. Emroided tablecloth which I can’t finish. Tablecoth with tulips aplications. And crocheted blouse made with small motifs. I have many of them, and in busy time I can just crochet one more row, or sew one square mor in my quilt.
Yesterday I’ve finished my Kraków album, but today – I’ve needed something to put gift in. So, I decorated this linen bag with „Paris Fancies” Webster’s Pages fabric aplications from Endi.
And how about you – How do you feel in New Year? :)

Kind regards!

Older Posts »