
18 października 2008 22:35, autor:

michelle
To pewnie pretensjonalne, zachwycać się porami roku, ale nic na to nie poradzę – uwielbiam jesień. Pachnie grzybami (bez względu na to, czy są w lasach, czy ich nie ma), zachwyca kolorami i daje tyle radości!


No i oczywiście wszystkie te zbiory i ich zaprawianie na zimę… Ostatnio robiłam sok z czarnego bzu – najlepszy na zimowe przeziębienia.
Robienie przetworów ma w sobie coś magicznego.

Maybe it’s pretentious to delight the seasons so much, but I can’t resist – I love autumn! It smells with mushrooms (no matter, if they are in wood, or not), colours are just gorgeous, and it gives so much joy! And of course – you can preserve the variety of vegetables and fruits! Lately i made the elderberry juice – it’s the best cure for winter colds. There is something magical in making preserves…
Kategorie: Fotki, Z życia wzięte |
Komentarzy: 4 »

9 maja 2008 12:11, autor:

michelle
W czasie długiego weekendu, mimo natłoku pracy w ogrodzie, udało mi się na kilka chwil przysiąść spokojnie na trawniku. Na kartki książki sypały się płatki kwitnących jabłoni, ptaki śpiewały… a towarzystwa dotrzymać chciał mi ten niezwykły gość :)

Ten niezwykły czytelnik to kruszczyca złotawka (Cetonia aurata). W moim ogródku dużo jest tych chrząszczy, a ja strasznie je lubię. Metalicznie zielone pokrywy połyskują pięknie w słońcu, a dźwięk skrzydeł w locie to zabawne buczenie.

During long weekend I had a lot to do, but I found few minutes to sit down on a lawn with ma book. Petals of blooming apple trees fallen down on pages of my book, birds sang… and this unusual guest wanted to keep me company during reading :)
.
This unusual reader it’s Rose chafer (Cetonia aurata) . There are lots of those beetles in my garden, I like them so much. The look like precious in the sun, because their first pair of wings are in metalic green colour. They sounds nice when the fly – it’s funny buzz :)
Kategorie: Fotki, Ogród, Z życia wzięte, Zwierzaki |
Komentarzy: 8 »

6 maja 2008 20:11, autor:

michelle
Długi weekend przeminął w mgnieniu oka – tak mi się przynajmniej zdawało. Bardzo mi się przydała taka odskocznia od codzienności. Oczywiście cały ten czas spędziłam w ogrodzie. Już w środę wieczorem zawieźliśmy tam całe nasze stadko (psa, kota, 2 świnki i królika), a w czwartek rano – Krzyś i ja – dojechaliśmy na działkę rowerami.
.
Całe dnie pieliłam, grabiłam, kopałam i nawoziłam :) Wstawałam skoro świt i kiedy wszyscy jeszcze spali, wędrowałam sobie po polach i łąkach z aparatem i moją Dharmą. Ja robiłam zdjęcia, Dharma goniła za-nie-wiadomo-czym – obydwie byłyśmy wniebowzięte :)
Pogoda dopisała. Oczywiście wolne mogłoby trwać dłużej, ale i tak naładowałam wewnętrzne baterie… Mogę teraz dalej zmagać się z rzeczywistością :)




.
Our long weekend gone by… It was nice to get relax and forget about common problems. Of course all that time I spent in the garden. On Wednesday evening we ferried our animals (dog, cat, two guinea pigs and a dwarf rabbit), and next day we (my Krzysiek and me) went there by our bicycles.
.
I spent whole days weeding, raking, digging and fertilising soil. :) Everyday I woke up at dawn while everybody slept – I was walking on fields and meadows with my camera and my Dharma :) I took photos and Dharma ran noone-knows-what-for and we both were so happy! :)
The weather was great all the time and I feel like my inner batteries are loaded. Now I can struggle with reality :)
Kategorie: Fotki, Z życia wzięte |
Brak komentarzy »

4 kwietnia 2008 08:44, autor:

michelle
Ostatnio wywoływałam swoje zdjęcia. Oglądali je znajomi i koleżance z pracy bardzo spodobały się te dwa:

Postanowiłam sprawić jej niespodziankę. Dodatkowo – zainspirowało mnie to , a także to (to i to i to i to także). Przygotowałam więc mój niespodziewany prezencik. Wydrukowałam zdjęcia w dużym formacie…

…zapakowałam i z samego ranka podrzuciłam koleżance na biurko :) Myślę, że Oli spodobał się mój mały prawie Random Act of Kindness :)

.
I printed my photos lately and my workmates saw them. My colleague said, that she like very much those two photographs, so I decided to make a surprise for her. Besides, last days I was inspired by this (and that), also this (and that and that too). Today I did my Random Act of Kindness. I printed those photos and packed them, and today morning I dropped off at my colleague table :)
I think Ola like my almost Random Act of Kindness :)
I have to practice random kindness and senseless acts of beauty more often :)
Kategorie: Fotki, RAK, Z życia wzięte, Znalezione w sieci |
Komentarzy: 5 »