
28 maj 2008 11:00, autor:

michelle
Tak, 23 maja miałam urodziny :) Niespodziankę sprawili mi najpierw przyjaciele z pracy - dostałam w prezencie przepiękny, wielki kubek i kwiatki :)
.
Krótkie wyjaśnienie:
Jestem wielbicielką herbaty. Mogę pić ją zawsze i w każdych ilościach. Właściwie: zawsze i w dużych ilościach :) W firmie jestem znana jako posiadaczka największego kubka :) Jakiś czas temu stłukł mi się duży kubek, w którym piłam herbatę w pracy. Następnego dnia w domu - Krzysiek stłukł mi mój domowy duży kubek, tak więc zostałam pozbawiona możliwości ugaszenia pragnienia ;) Jakoś potem nie było okazji, by kupić odpowiednie naczynia - a tu proszę, z okazji urodzin taka niespodzianka! W dodatku poprzedniego dnia… - ale o tym później :)
.
W każdym razie mój nowy “pracowy” kubek jest naprawdę słusznych rozmiarów - ma pojemność litra :)

Po powrocie do domu także czekały na mnie niespodzianki i przyjemności :)

Dziękuję wszystkim :)
.
Yes, 23rd May it was my birthday :) First surprise was organized by my workmates - they gave me huge, beautiful mug and flowers :)
.
Short explanation:
I’m big admirer of tea. I can drink tea any time in all amounts. As a matter of fact: I can drink it any time in big amounts :) In company I work in, I’m known as an owner of a biggest mug :) Some time ago, my big mug felt down and completely crashed. Next day, my Krzysiek broke my mug in home, so I hadn’t possibility to drink as much as I wanted ;) Somehow I hadn’t opportunity to buy proper thing - and what a surprise! Additionaly, day before… but that story I’ll tell you later :)
.
Anyway - my new mug is really huge - it has 1 liter of capacity :)
When I came back home - next surprises and pleasures waited for me :)
So, thank you all :)
Kategorie: Z życia wzięte |
Komentarzy: 6 »

13 maj 2008 08:35, autor:

michelle
Kilka dni temu od Jeanet dowiedziałam się o wypadku Marjolein. Znam je obie z challengu Emily Falconbridge. Jeanet wpadła na pomysł, by wysłać Marjolein kartki z życzeniami powrotu do zdrowia :) Tak więc zrobiłam :)
Zaczęłam od zaprojektowania kartki z moim Pomysłowniku.

Miałam kilka pomysłów i kilka inspiracji, ostatecznie zdecydowałam się na guzikową karteczkę :)


Do karteczki dołożyłam jeszcze jednego z moich Pierniczków i taki zestaw poleciał do Kanady. Mam nadzieję że Pan Pierniczek dotrzyma Marjolein towarzystwa w szybkim powrocie do zdrowia :)
.
Zdrowiej szybko Marjolein! :)

Few days ago Jeanet told me about Marjolein’s accident. I know them both from Emily Falconbridge challenge. Jeanet had an idea to send Marjolein nice cards, so I made one :)
I started from project in my Pomysłownik. I had few ideas and few inspirations, but at last - I decided to make button card :) Then I added my Gingerbread Man and this set was packed and sent to Canada. I hope my Gingerbread will help Marjolein to get well as soon as it’s posible!
.
Get well soon Marjolein! :)
Kategorie: Kartki, Scrapbooking, Szycie, Robótki, Z życia wzięte |
Komentarzy: 7 »

12 maj 2008 13:33, autor:

michelle
Czy pisałam już, że w moim ogródku jest bosko? Tak? że z tysiąc razy? :) No cóż, kolejny raz muszę wyznać: to prawda :) W tę sobotę wieczorem siedzieliśmy sobie przy ognisku, gdy w krzakach coś zaczęło głośno szeleścić wśród suchych liści. Okazało się, że to jeż!

Kilka lat temu od wiosny do jesieni zajmowałam się chorym jeżem, sparaliżowanym prawdopodobnie po potrąceniu przez samochód. Gabrysię - bo była to Pani Jeżowa - trzeba było karmić przy pomocy strzykawki, podawać jej leki, robić zastrzyki, odrobaczyć, masować chore nóżki. Po jakimś czasie odzyskała całkowicie zdrowie, więc pomieszkała u mnie do wiosny, kiedy to wypuściłam ją na wolność.
Co prawda to nie Gabrysia złożyła nam nocną wizytę (ten jeżyk był mniejszy od niej), jednak miło pomyśleć, że mógł być jednym z jej dzieci, lub wnucząt :)
.
Tym razem na spacer wybrałam się nie na pola, ale do lasu.

Znam piękne miejsce, w którym jak okiem sięgnąć - pełno jest konwalii.


Po drodze spotkaliśmy jeszcze te śliczne istotki…

…a Dharma tak była zmęczona ciągłym bieganiem, że już po 13 pokładała się, gdzie tylko mogła.

Did I tell you that my garden is superb? Yes? Thousand of times? Really?? :) So, I must say one more time - it’s true :)
That Saturday evening we were sitting by the camp-fire and suddenly - something started make noise in thickets and dry leaves. It turned out that it was hedgehog!
Few years ago I took care about one from autumn to spring - it was paralysed, probably after car hit it. It was Mrs Hedgehog, so I called her Gabrysia. I have to feed her using syringe, I gave her medicins and made injections and massage her ill paws. After some time she recowered, so she was with me till spring, and then I set her at large.
Of course this hedgehog who was our guest at Saturday night it wasn’t Gabrysia (he was smaller than she was), but it’s nice to think, that he could be her child or grandchild.
.
That time I went on a walk not to the fields, but to the forest. I know beautiful place nearby, when there are myriads of lilies of the valley. During our walk - we met this beautiful creatures - butterfly and toad. My Dharma was exhausted by running all the time, that after 13:00p.m. she panted and tried to lay down everywhere :)
Kategorie: Zwierzaki, Z życia wzięte, Ogród |
Komentarzy: 5 »

9 maj 2008 12:11, autor:

michelle
W czasie długiego weekendu, mimo natłoku pracy w ogrodzie, udało mi się na kilka chwil przysiąść spokojnie na trawniku. Na kartki książki sypały się płatki kwitnących jabłoni, ptaki śpiewały… a towarzystwa dotrzymać chciał mi ten niezwykły gość :)

Ten niezwykły czytelnik to kruszczyca złotawka (Cetonia aurata). W moim ogródku dużo jest tych chrząszczy, a ja strasznie je lubię. Metalicznie zielone pokrywy połyskują pięknie w słońcu, a dźwięk skrzydeł w locie to zabawne buczenie.

During long weekend I had a lot to do, but I found few minutes to sit down on a lawn with ma book. Petals of blooming apple trees fallen down on pages of my book, birds sang… and this unusual guest wanted to keep me company during reading :)
.
This unusual reader it’s Rose chafer (Cetonia aurata) . There are lots of those beetles in my garden, I like them so much. The look like precious in the sun, because their first pair of wings are in metalic green colour. They sounds nice when the fly - it’s funny buzz :)
Kategorie: Fotki, Zwierzaki, Z życia wzięte, Ogród |
Komentarzy: 8 »

6 maj 2008 20:11, autor:

michelle
Długi weekend przeminął w mgnieniu oka - tak mi się przynajmniej zdawało. Bardzo mi się przydała taka odskocznia od codzienności. Oczywiście cały ten czas spędziłam w ogrodzie. Już w środę wieczorem zawieźliśmy tam całe nasze stadko (psa, kota, 2 świnki i królika), a w czwartek rano - Krzyś i ja - dojechaliśmy na działkę rowerami.
.
Całe dnie pieliłam, grabiłam, kopałam i nawoziłam :) Wstawałam skoro świt i kiedy wszyscy jeszcze spali, wędrowałam sobie po polach i łąkach z aparatem i moją Dharmą. Ja robiłam zdjęcia, Dharma goniła za-nie-wiadomo-czym - obydwie byłyśmy wniebowzięte :)
Pogoda dopisała. Oczywiście wolne mogłoby trwać dłużej, ale i tak naładowałam wewnętrzne baterie… Mogę teraz dalej zmagać się z rzeczywistością :)




.
Our long weekend gone by… It was nice to get relax and forget about common problems. Of course all that time I spent in the garden. On Wednesday evening we ferried our animals (dog, cat, two guinea pigs and a dwarf rabbit), and next day we (my Krzysiek and me) went there by our bicycles.
.
I spent whole days weeding, raking, digging and fertilising soil. :) Everyday I woke up at dawn while everybody slept - I was walking on fields and meadows with my camera and my Dharma :) I took photos and Dharma ran noone-knows-what-for and we both were so happy! :)
The weather was great all the time and I feel like my inner batteries are loaded. Now I can struggle with reality :)
Kategorie: Fotki, Z życia wzięte |
Brak komentarzy »

30 kwiecień 2008 08:10, autor:

michelle
Straszne zamieszanie panuje ostatnio w moim życiu, troszkę zrobiło się nerwowo. Ogródek jednak ma moc uspokajania :)
Wszędzie kwitnie barwinek

…a migdałek jest niesamowicie obsypany kwiatami.
Miłego długiego weekendu życzę wszystkim :)

I have very nervous time now, but my garden calms me down. Flowers of Common Periwinkle are everywhere, and Prunus triloba have amazingly lots of flowers!
Have a great weekend everybody - we have “long weekend” in Poland - I have 4 free days now :)
Kategorie: Z życia wzięte, Ogród |
Komentarzy: 4 »