Feed on
Posts
Comments

…i jestem anonimowym chomikiem.

Jestem nałogowym zbieraczem i przechowywaczem. Nie wszystkiego na szczęście, ale niestety wielu rzeczy. Konkretnie materiałów do rękodzieła rozumianego ogólnie. Najmniejsze kawałki papieru chowam, bo a nuż się przydadzą. Wstążeczki z rozpakowywanych prezentów odkładam pieczołowicie. Spodnie z dziurą na kolanie i w dodatku przyciasne wyrzucę, ale najpierw odpruję guziki i sprawdzę czy materiał nie nada się na patchwork, a zamek błyskawiczny do recyclingu. Kupuję dżemy dla ładnych słoiczków, a oliwę z oliwek – bo ma ładne butelki.

Sprawia to pewne problemy, ale za to gdy nagle spłynie na mnie natchnienie, najczęściej mam z czego tworzyć. Zielony zamek błyskawiczny? Kredens, czarne pudełko po lewej stronie. Zardzewialy kluczyk? Proszę bardzo, półka nad biurkiem w Dziupli, pudełko drugie od lewej. Wełna z odzysku? Szafa sosnowa, na samym dole. Drut? Ta sama szafa, górna półka, za plastikowym organizerem z koralikami.

Zdarza mi się tez często kupować rzeczy bo „akurat była okazja” i dopiero potem wymyślać dla nich zastosowanie. Czasem pomysł chodzi od razu po głowie, czasem nie wiem co robić i przeglądam swoje skarby w poszukiwaniu inspiracji. Dziś znalazłam, przypadkiem komplet kuchennych ręczników zakupiony kiedyś w IKEI. Wzięłam go do ręki. Odłożyłam. Wzięłam znowu. Obejrzałam dokładnie i spłynęło na mnie natchnienie :)

Jakąś godzinkę później – byłam już szczęśliwą posiadaczką – kuchennego fartuszka.

A jako że mam również tendencję do uświniania się zawsze i wszędzie, a w kuchni tym bardziej, bardzo się on przyda. Góra – to ćwiartka jednego z ręczniczków, dół – 3/4 drugiego. Paski zszyte ze skrawków, do tego trochę bawełnianej koronki i voila!

.

…and I’m addicted to hoard.

I collect, I gather, I hoard. Fortunately not everything, but mainly craft materials and supplies. Smallest bits of papers, cause they can be used again. Gifts ribbons can be reuse. Old clothes can be turn into a patchwork.  I bought jams for nice jars and olive for lovely bottles.

The advantage of this addiction is that I have always supplies to  my projects.

Sometimes I buy some things even I don’t know what I will exactly make with them. Sometimes I have an idea, sometimes I don’t know what to do, so I look through my treasures and look for inspiration. This time I found tea towels set which I’ve bought in IKEA. I look at them few times and yay! idea is ready. After hour of cutting and sewing I end up with a kitchen apron :) It’s great for me, cause I always spill something and stain my clothes.

Podobne wpisy:

 

6 Responses to “Mam na imię Michelle… / My name is Michelle…”

  1. opis Anonimowego Chomika brzmi niepokojąco znajomo… :)

  2. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce pisze:

    Całkiem zgrabny ten fartuszek :)

  3. asica.p pisze:

    ja tez tak mam haha:)
    fartuszek piękny!!!

  4. cynka pisze:

    tak , tak możemy mieć już spotkania w grupie:)))

    a fartuszek cudny – no i nie głupio ręce w niego wycierac przy okazji :)))

  5. paszczata pisze:

    super fartuszek :D śliczny jest, aż szkoda zabrudzić… będzie pretekst do uszycia kolejnego ;)

  6. fejferek pisze:

    ja też jestem chomikiem…
    ten syndrom to całkiem popularny :/
    a fartuszek genialny!

Leave a Reply