
7 lipca 2010 13:31, autor:

michelle
Ostatnio odkryłam na własny użytek 2 niesamowite miejsca w sieci – pierwsze to Ravelry – społecznościowy serwis dla szydełkujących i robiących na drutach – ale o tym później. Drugie to Swap-bot – serwis wymiankowy.
Pierwsza wymiana w której wzięłam udział to wymiana zakładkami Dotee – kiedyś już robiłam laleczki Dotee, a wymiana zakładkowa była świetną odmianą.

Do zakładki dołączyłam jeszcze karteczkę, a jako że moja wymiankowa partnerka zbiera próbki ziemi z odległych krańców świata – dołączyłam odrobinę ziemi z własnego ogródka.

Moja zakładkowa Dotee jest w drodze do Stanów, ja czekam na swoją paczuszkę.
.
Lately I’ve found two amazing places on Internet. One is Ravelry – a knit and crochet community, second is Swap-bot – online service that organizes group swaps and a community of creative individuals.
About Ravelry I will write later, but here you can see my first swap on Swap-bot. It was Dotee bookmark swap – I’ve made Dotee doll some time ago, and Dotee bookmark was great as a contrast. I added also hand made card and cause my swap partner is collecting dirt from distant places – I added also pinch of soil from my garden. My Dotee is somewhere on road to USA, and I’m waiting for my package to come!
Kategorie: Szycie |
Komentarzy: 5 »

13 czerwca 2010 18:13, autor:

michelle
„Szewc bez butów chodzi”, żony lekarzy umierają młodo… a psy crafterek nie mają kocyka :) Trzeba było to zmienić :) Jeszcze kilka słów wprowadzenia – Dharma nie zaśnie w swoim łóżeczku, zanim się jej nie przykryje – całego pieska, łącznie z pyszczkiem. Właściwie o ten pyszczek chodzi, tył może pozostać odkryty, ale pyszczek trzeba otulić dokładnie, dopiero wtedy Dharma może zasnąć :) Dotychczas używaliśmy do tego celu ręcznika i ciągle miałam w planach uszycie specjalnego kocyka. Wreszcie się zmobilizowałam i z kawałka narzuty rodem z IKEI, brązowej tkaniny i kilku materiałowych ścinków uszyłam raz-dwa kocyk dla Dharmy.
Chyba czuła co się święci, bo cały czas próbowała pomagać.

Brzeg kocyka ozdobiłam patchworkowo, dodałam też aplikację w psim stylu.

Całość wygląda tak – na zdjęciu z modelką :)

.
The cobbler’s wife is the worst shod, the shoemaker’s son always goes barefoot… and the crafter’s dog hasn’t own blanket :) So today was the day to change it. Cause my dog Dharma can’t goes to sleep without being covered with something when she’s in her bed. She loves this moment when she has head covered :) But we used a towel to cover her. Untill today. Cause today I made for her special blanket. Dharma suspected something cause she wanted to help :) I used cover from IKEA, brown fabric and some fabric piecec. I made patchwork edges, and dog style application – and here it is :) Dharma’s own blanket.
Kategorie: Szycie |
Komentarzy: 3 »

9 czerwca 2010 08:51, autor:

michelle
„Była sobie pewnego razu kobieta, która bardzo, bardzo pragnęła mieć malutkie dziecko, ale nie wiedziała, skąd je wziąć. Poszła więc do starej czarownicy i powiedziała jej:
- Pragnęłabym z całego serca mieć małe dziecko, czy mogłabyś mi powiedzieć, skąd je mogę wziąć?
- Znajdziemy na to radę -powiedziała czarownica. – Masz tu ziarnko jęczmienia, nie z tego gatunku, który rośnie na chłopskim polu, ani z tego, który jedzą kury. Wsadź je do doniczki, zobaczysz, co z tego wyrośnie!

- Dziękuję ci – powiedziała kobieta i dała czarownicy dwanaście groszy. Potem poszła do domu, zasadziła ziarnko jęczmienia i natychmiast wyrósł piękny, duży kwiat, który wyglądał jak tulipan, ale płatki miał stulone tak, jak gdyby kwiat był jeszcze w pączku.
- Jakiż to piękny kwiat! – powiedziała kobieta i pocałowała śliczne czerwone i żółte płatki. I w chwili kiedy składała ten pocałunek, rozległ się jak gdyby wystrzał i kwiat otworzył się od razu. Był to prawdziwy tulipan, ale w środku kwiatu siedziała na zielonym słupku maleńka dziewczynka, śliczna i delikatna.

Miała nie więcej niż cal wysokości i dlatego nazwano ją…”
Nie żadną Calineczką, tylko zwyczajnie, Tosią :)

„There once was a woman who wanted so very much to have a tiny little child, but she did not know where to find one. So she went to an old witch, and she said:
„I have set my heart upon having a tiny little child. Please could you tell me where I can find one?”
„Why, that’s easily done,” said the witch. „Here’s a grain of barley for you, but it isn’t at all the sort of barley that farmers grow in their fields or that the chickens get to eat. Put it in a flower pot and you’ll see what you shall see.”
„Oh thank you!” the woman said. She gave the witch twelve pennies, and planted the barley seed as soon as she got home. It quickly grew into a fine large flower, which looked very much like a tulip. But the petals were folded tight, as though it were still a bud.
„This is such a pretty flower,” said the woman. She kissed its lovely red and yellow petals, and just as she kissed it the flower gave a loud pop! and flew open. It was a tulip, right enough, but on the green cushion in the middle of it sat a tiny girl. She was dainty and fair to see, but she was no taller than your thumb. So she was called…”
no, not Thumbelina. Her name is Tosia :)

Kategorie: Szycie |
Komentarzy: 8 »

2 czerwca 2010 23:05, autor:

michelle
…często mi się gubią, więc żeby miały swoje miejsce…

… w którym w podróży zmieszczą się i nożyczki, i nici…

…taki mały szydełkownik – uszyty z materiału, zapinany na gumkę. Tym razem dla mnie – poprzedni (dawno temu) był dla Mamy :)

.
I always loose my crocheted hooks, so I’ve sewn something to store them – also scissors fits there, and few threads. This one is for me – long ago I’ve made one for my Mom.
Kategorie: Szycie |
Komentarzy: 2 »

30 maja 2010 18:10, autor:

michelle
…i breloczek – czyli komplet z sercem – na 30 dzień majowego wyzwania.


…and key chain – with the heart for 30th day of May challenge.
Ach, jeszcze bukiet z ogródka – w imbryku! :)

And also bouquet from the garden – in the kettle! :)

Kategorie: Challenge i konkursy, Szycie |
Komentarzy: 5 »

28 maja 2010 22:06, autor:

michelle
…na prezenty. Taka, mówiąc po poznańsku – tytka na zapakowanie drobiazgów :)

Koniecznie zwróćcie uwagę na metkę :) Pierwszy raz wykorzystałam metki sprezentowane mi przez Olę Smith.

…for gifts. In my region of Poland we call it „tytka” :) And look for lovely tag – I’ve received it long ago from Ola Smith.

Kategorie: Challenge i konkursy, Szycie |
Komentarzy: 2 »