
31 październik 2008 07:47, autor:

michelle
…a raczej co można robić z liśćmi :)
Można iść po nich na długi, jesienny spacer z psem i szurać w nich stopami, i szeleścić i wdychać ten ziemisto-biszkoptowy zapach :)

Można je fotografować i zachwycać się ich kolorami - ciągle i ciągle :)

Można robić z nich kolorowe bukiety i rozstawiać je we wszystkich miejscach, gdzie się da. Tam gdzie się nie da - również :)

Można zrobić z nich wieniec na ścianę, oraz bukiet róż…

Można zgrabiać je z trawnika w schludne kupki, które potem rozrzuci Twój pies, a następnie się w nich wytarza.

Można również się w liściach położyć, by wykonać nastrojową sesję fotograficzną, która zostanie przez psa udaremniona :)

Ergo: liście są niezwykle przydatne i pozyteczne.
.
You can go for a long walk, brawl in them, rustle your feet in leaves and smell their earthy-cake fragrance. You can make them fotos and admire their colours - again, and again, and again :) You can make colorful bouquets of leaves an put them in places where you can. And where you cannot - you can put them too :) You can make a wreath on a wall, and a rose of leaves bouquet. You can rake them from your lawn into tidy piles - which will be destroyed by your dog, and then - your dog can roll in them. You can lie down on leaves to make a romantic photo session, but your dog will countermine it :)
ergo: leaves are very helpful and useful.
Kategorie: Zwierzaki, Robótki, Z życia wzięte |
Komentarzy: 5 »

29 październik 2008 22:07, autor:

michelle
Wczoraj i dziś, razem z dwójką znajomych z pracy, byłam w Warszawie. Firma wysłała nas na Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Dowiedziałam się wiele nowych i pożytecznych rzeczy, miałam też okazję na żywo zobaczyć Panią Janinę Ochojską z Polskiej Akcji Humanitarnej, co zrobiło na mnie wielkie wrażenie.
Przy okazji pobytu w Warszawie, mimo braku czasu, chciałam zobaczyć coś więcej, dlatego rankiem drugiego dnia konferencji, gdy moi przyjaciele smacznie spali w hotelu, ja wyruszyłam na spacer do Łazienek. Było przepięknie…

…ale już od pierwszych kroków czułam się dziwnie… Dokładnie tak, jakby ktoś mnie obserwował. Stąd…

…i stamtąd…

Wkrótce okazało się, że Łazienki zamieszkuje cała masa przyjacielskich wiewiórek!


…i kilka przyjacielskich ptaków :)
Kto by pomyślał, że firmowy wyjazd może być okazją do tego rodzaju spotkań… :)

Yesterday and today I was in Warsaw (it’s Polish capital city), with two of my workmates. Our company have sent us to Responsible Business Forum. I’ve learnt many new things and I was moved by seeing Janina Ochojska (she organized Polish Humanitarian Organisation).
During my staying in Warsaw I wanted to see something more, so early morning at the second day of the conference, while my friends were sleeping patiently at the hotel - I went to a walk to Royal Baths Park. It was beautiful there, but from the first steps - I felt strange… It was that kind of feeling, as if somebody was watching me. From here… and there… Then I realized, that there are many very friendly squirrels living in Royal Baths Park! They were charming! And there was a few very friendly birds also :)
Who could guess, that the delegacy can be occassion to meetings of that kind… :)
Kategorie: Zwierzaki, Z życia wzięte |
Komentarzy: 5 »

27 październik 2008 07:22, autor:

michelle
Tak, to prawda. Jestem uzależniona od jesieni :)

Yes, it’s truth. I’m addicted to the autumn :)
Kategorie: Z życia wzięte |
Komentarzy: 2 »

24 październik 2008 12:24, autor:

michelle
“Potrzebujemy kartki, żeby wysłać życzenia. Teraz. Właściwie to na wczoraj!”
Ok :) To najbardziej ekspresowa kartka, jaką zrobiłam. Trwało to jakieś - pomyślmy… pół minuty? :)


“We need to have a card, to send some greetings. Now. The truth is - we need it for…yesterday!”
Ok. So it was “the express card”. It took me - let’s think… half a minute? :)
Kategorie: Kartki, Robótki |
Komentarzy: 2 »

20 październik 2008 07:33, autor:

michelle
Tego weekendu wyjątkowo nie spędziłam na działce. Mieliśmy dużo roboty i zostaliśmy w domu. Ponieważ jednak uwielbiam spędzać czas na wolnym powietrzu i nie wyobrażam sobie weekendu tylko w 4 ścianach, poszliśmy na długi spacer. Okazało się, że niedaleko nas jest mały las! Oczywiście, wróciłam do domu wlokąc tony liści i gałęzi :) Czy nie są piękne?

Wrzuciłam liście do wielkiego kosza, więc oczywiście pierwszą rzeczą jaką musiałam zrobić, było wyrzucenie z niego również kota. Nina stwierdziła, że to bardzo miło z mojej strony, że chcę jej zorganizować plac zabaw :) Nie mogłam jej odpędzić. Ale oczywiście kiedy tylko poszłam po aparat, żeby zrobić jej kilka zdjęć w czasie gdy uroczo szeleści i wyrzuca moje liście, straciła zainteresowanie i poszła obwąchiwać bukiet z jesiennych gałązek. Ach, te koty…

Kilka dni temu Mama mówiła mi, że ma dla mnie ciekawy artykuł o robieniu róż z liści. Jeszcze go nie dostałam, a materiału miałam pod dostatkiem, wiec oczywiście nie mogłam się doczekać. Internet kolejny raz okazał się niezawodny i znalazłam to, czego mi było trzeba.
Tutoriale wraz ze zdjęciami znajdziecie tu i tu. A oto moje jesienne bukieciki :)

This weekend exceptionally I spent not in the garden. We stayed at home ’cause we had so much to do. I love to spend time in open air, and I can’t imagine, that I could spend a weekend indoors only, so we went for a long walk. It appeared that there is a small forest near by! Of course I came back with tons of leaves and twigs. Aren’t they beautiful?
I’ve put them into a big basket, so of course first thing was: get the cat from it. Nina thought, that I did this for her, and it could be a great playground. I couldn’t drive her off. Of course, just when I went for a camera, to take a photo while she was rustling in leaves and throwing them from a basket - she suddenly disappeared. She lost her attention and went to sniff my bouquet of autumn twigs. Cats….
A few days ago my Mom said that she has interesting article for me - about making roses from leaves. I have had it yet , but I had so many materials, so… One more time the internet appeared to be an unfailing one - I found what I need :)
Tutorials with photos you can find here and here. And here are my small autumnal bouquets :)
Kategorie: Robótki |
Komentarzy: 6 »

18 październik 2008 22:35, autor:

michelle
To pewnie pretensjonalne, zachwycać się porami roku, ale nic na to nie poradzę - uwielbiam jesień. Pachnie grzybami (bez względu na to, czy są w lasach, czy ich nie ma), zachwyca kolorami i daje tyle radości!


No i oczywiście wszystkie te zbiory i ich zaprawianie na zimę… Ostatnio robiłam sok z czarnego bzu - najlepszy na zimowe przeziębienia.
Robienie przetworów ma w sobie coś magicznego.

Maybe it’s pretentious to delight the seasons so much, but I can’t resist - I love autumn! It smells with mushrooms (no matter, if they are in wood, or not), colours are just gorgeous, and it gives so much joy! And of course - you can preserve the variety of vegetables and fruits! Lately i made the elderberry juice - it’s the best cure for winter colds. There is something magical in making preserves…
Kategorie: Fotki, Z życia wzięte |
Komentarzy: 4 »