Jarmark Wielkanocny w Szreniawie

Lepiej późno niż wcale :) Wielkanoc dawno już minęła, ale jakoś wcześniej nie mogłam się zebrać, żeby wrzucić tutaj fotki z jarmarku w Muzeum Rolnictwa w Szreniawie. W Szreniawie cyklicznie odbywają się róźnego rodzaju imprezy, jednak ta Wielkanocna jest chyba najpopularniejsza. Tradycyjnie juz wybraliśmy sie tam ze znajomymi i jak zwykle było wspaniale, niestety ze względu na rosnącą popularność tego wydarzenia ludzi było multum! Korki na drodze dojazdowej, parking naprędce urządzony na łące, na której poprzednim razem urządziliśmy piknik, wszechobecne kolejki, tłum i ścisk, to jedyne mankamenty naszego wyjazdu. Poza tym było cudownie, od podróży autobusem, przez zwiedzanie, zakupy, nieodłączną biesiadę na trawie, aż po przygodę z przeoczonym autobusem powrotnym i koczowaniem w przydrożnym barze. Troszkę zmarzliśmy wieczorkiem, jednak bawiliśmy się wyśmienicie. Kupiłam przepiękny kosz do mojej wiklinowej kolekcji i – oczywiście – zrobiłam kilka zdjęć. Wszystkie znajdują się w albumie „Szreniawa” w mojej galerii.

ul.jpg
okno.jpg

5 odpowiedzi…

Wywołana do odpowiedzi przez mojego Krzysia, oświadczam co następuje:

1. Wbrew pozorom lubię ciszę i spokój – pomimo (a może właśnie dlatego), że jestem bardzo energiczna, żywa, entuzjastycznie nastawiona i jak wynika z moich badań – mam ADHD. Nie lubię hałasu, bo doprowadza mnie do szału. Oczywiście nie zmienia to faktu, że nazbyt często sama jestem jego źródłem :)

2. Lubię zbyt dużo rzeczy – co bywa przyczyną rozczarowań. Interesuje mnie zbyt wiele. Zazdroszczę ludziom, których jakaś aktywność pochłania całkowicie, dzięki czemu mogą tej jednej, jedynej poświęcić duszę i calusieńki wolny czas. Ze mną niestety nie jest tak łatwo – doba powinna mieć 48 godzin, może wtedy zdołałabym spełnić się we wszystkich interesujących mnie dziedzinach… Trudno mi też czasem zdecydować się, czym mam się zająć – chciałabym wszystkim po trochu. Teraz jest tak samo – mimo początkowej niechęci rodzi się pytanie – 5 rzeczy? Tylko 5? Dlaczego nie 15?

3. Uwielbiam wcześnie wstawać... i wcześnie się kłaść :) Kiedyś było to dla mnie nie do pomyślenia, teraz wstaję o 6 piątek, świątek czy niedziela, a latem nawet wcześniej – i dobrze mi z tym! Jednocześnie jednak chodzę spać z kurami, z czym z kolei nie zawsze jest dobrze moim bliskim.

4. Bardzo łatwo się wzruszam. Zdecydowanie zbyt łatwo.

5. Chciałabym mieszkać na wsi. To moje największe marzenie – kupno starego domu na wsi, własnymi rękoma wykonany remont, świetność przywrócona zaniedbanemu ogrodowi. Do tego posada nauczycielki w wiejskiej szkole, dojeżdżanie do pracy rowerem z wiklinowym koszykiem, wędrówki po polach w towarzystwie psa, własna stodółka, koza, koń… Ach… to chyba byłoby niebo!

Zgodnie z regułami powinnam wytypować 5 osób do tej zabawy, niestety znam tylko jedną, która jeszcze nie wzięła w niej udziału. Tak więc do „spowiedzi” zapraszam Anusię, która ma bogate życie wewnętrzne rodziny, jednocześnie zastrzegam sobie możliwość dopisania do tej listy kogoś jeszcze :)

Ogródkowania czas nastał!

W moim „Tajemniczym ogrodzie” wiosna w pełni! Cały piątek spędziłam w Pecnej (wolne za sobotni dyżur) i jeszcze mi mało :) Właściwie wszystko już kwitnie! Fiołki, laki, pierwiosnki, narcyzy, szafirki – a niedługo i tulipany zaczerwienią się na grządkach. Zimowy bilans strat wypadł jako tako – 1 różanecznik padł. Róże przezimowały wzorowo. Zrobiłam kilka zdjęć, znajdują się w albumie „Wiosna 2007” w mojej galerii.

Wiosna, wiosna, ach to Ty!

Co prawda w sobotę miałam dyżur i musiałam zostać w Poznaniu, ale za to… niedziela była dla nas! :) PKP niestety wycofało poranny pociąg, więc musieliśmy jechać o 10:48. Było bosko, cudownie, prześlicznie i ach, ach!

Krokusy już przekwitły całkiem, teraz kolej na narcyzy :) Zaczynają kwitnąć, najpierw takie żółciutkie (to chyba odmiana Tete a Tete), zakwitł też jeden z białym przykoronkiem. Pozostałe – już czekają w kolejce :) Kwitną pierwiosnki i ostatnie z kosaćców żyłkowanych :) Szafirki lada dzień zaniebieszczą się na grządce, grubaśne pąki ma forsycja i migdałek. Widziałam też 2 motyle – cytrynka i rusałkę pawika.

Coś niesamowitego! Wszędzie pełno biedronek! Prawie całkiem usunęłam już zimowe osłony z róż, hortensji i clematisów – chyba wszystko przezimowało należycie. Słońce świeciło pięknie cały dzień, ptaszki ćwierkały jak szalone, a na świerku sikorki… robiły nowe sikorki :) Dharma szalała ze szczęścia – ja też :)

narcyzy.jpg Cytrynek na pierwiosnkach

Foty Niny :)

Dodałam do swojej stronki zdjęcia mojej (naszej ;)) kotki – Niny :) Nina jest wielką, podtuczoną młodą kotką :) Niewątpliwie ma problemy z błędnikiem, bo wiecznie z czegoś spada, coś zrzuca i w coś się uderza. Potrafi biec uciekając przed psem i z całego rozpędu przywalić głową w nogę od stołu… Jest kochana, chociaz jak na mój gust zbyt fascynuje ja wykopywanie ziemi z doniczek z moimi kwiatami. Tak więć zapraszam do ogladania zdjęć Niny :)

Hello world!

To ja, Miszelina :) A to moja stronka. Zapraszam tu wszystkich bliższych i dalszych znajomych. Polecam ogladanie zdjęć moich zwierzaków itd. Na razie to tyle :)