
25 grudnia 2009 10:35, autor:

michelle
“22 grudnia w godzinach przedpołudniowych, w trakcie wykonywania rutynowych czynności, służby porządkowe ujawniły i zlikwidowały nielegalną przechowalnię skarpetek. Pod łóżkiem i szafą odnaleziono niesparowane skarpetki w liczbie pięciu, w których rozpoznano zaginione egzemplarze z ostatnich 2 miesięcy. Dowody zostały zabezpieczone. Skonfiskowane skarpetki w najbliższym czasie zostaną przekazane właścicielom.
O kradzież, nielegalne posiadanie i przetrzymywanie skarpetek oskarżona jest Dharma S., notowana wcześniej za kradzież marchwi i ciastek, niszczenie mienia, naruszenia ciszy nocnej, demolowanie pomieszczeń i chuligańskie wybryki.
Szczegóły procederu bada powołana w tym celu komisja śledcza. Oskarżona nie przyznaje się do winy i odmawia składania zeznań.”

“Police announcment: on Wednesday, December 22, during routine procedures, illegal repository of five socks was found under the bed and the wardrobe. Socks were recognized as those which were missed in last two months. Socks were confiscated and will be give back to owners. For thefts, illegal possession accused is Dharma S. Defendant was noticed formerly for mayhems, destructions, theft of carrots and cookies, affray and disturbances. Defendant have denied to testify and claimed was innocent of all charges.
Kategorie: Z życia wzięte, Zwierzaki |
Komentarzy: 10 »

22 grudnia 2009 22:08, autor:

michelle
Dziś jestem bardzo przygnębiona – Bazylia właśnie powoli dochodzi do siebie po operacji… Leży w wiklinowym koszu, przykryta ręcznikiem i przytulona do termoforu, bo po narkozie jej zimno i marzną małe, Bazyliowe stópki. To taki przygnębiający widok, gdy leży tak bez ruchu. Miejmy nadzieję, że szybko wydobrzeje po zabiegu. Jutro czeka nas jeszcze jedna wizyta w przychodni, jakieś zastrzyki i badanie, potem jeszcze antybiotyki “do pyszczka” – bądźmy dobrej myśli, na pewno wszystko będzie dobrze.

Today I’m down-hearted – Bazylia had a surgery, and she’s slowly getting up. She’s resting in a basket, covered with towel and cuddled with hot-water bottle, cause after anaesthesia she’s cold. It so sad, those little, cute immobile paws… I hope that she will recover quickly. Tomorrow we have to go to vet once more, for some injections and cures.
Kategorie: Zwierzaki |
Komentarzy: 7 »

10 listopada 2009 06:31, autor:

michelle
Jesień w pełni, pochyla się ku zimie ziemia, a mnie przypomina się ciepłe lato :) Za sprawą zdjęć przenoszę się na chwilę w słoneczne, upalne dni o zapachu piasku, zieleni i wody :)
Oczywiście, nie może zabraknąć Dharmy.
(Tak, tak, mam na jej punkcie obsesję. No cóż, mogło być gorzej :)

It’s fully autumn, and I think about summer. Photos reminds me those hot, sunny days with fragrants of sand, water and green…
An of course – I cannot forgo my Dharma… Yes, I’m obsessed. But it could be worst :)
Kategorie: Scrapbooking, Zwierzaki |
Komentarzy: 2 »

9 listopada 2009 21:47, autor:

michelle
Nadal tu jestem :) Po prostu ostatni tydzień dał mi w kość – wypełniony po brzegi aktywnością, zadaniami, przemiłymi spotkaniami i mniej miłymi obowiązkami. Czułam się jak na karuzeli – ciagle w ruchu, ciągle coś do zrobienia, ciągle gdzieś trzeba jechać, coś załatwiać…
.
Ale nadal tu jestem, powoli dochodzę do siebie i nadrabiam zaległości :)
.
Jako że ostatnio zabrałam się za przerobienie sterty zdjęć, kolejny layout z Dharmą w roli głównej. Jeszcze chyba nie dojrzałam do innej tematyki – na razie niepodzielnie królują zwierzaki i ogród – ale to chyba kwestia czasu :)
Na zdjęciu Dharma zziajana na trawniku w ogrodzie po jakiejś zabawie (głowę daję, że to rzucanie patyka i tarzanie w trawie :)
Jęzor wywalony “do pasa”, ucho podwinięte, autentyczna radość w oczach :) Jednym słowem – pełnia szczęścia. Czyż nie jest słodka? :)

I’m still here :) It’s just last week – I was exhausted, really. Many things to do, many places to go, many pleasant meetings and less pleasant duties. I felt like on merry-go-round – always in motion, always in hurry.
.
But I’m still here – and I’m catching everything up. I’ve buckled up for a pile of photos – so it’s next layout with my Dharma :) I’m not ready to start with some other subject, so now only garden and pet themes. Maybe it’s a matter of time :)
.
On the photo Dharma is lying on a lawn, exhausted after some game – for example throwing and apporting a stick :) She’s so happy, with her tongue completely put out and joy in her eyes… Isn’t she lovely? :)
Kategorie: Scrapbooking, Zwierzaki |
Komentarzy: 4 »

3 listopada 2009 06:45, autor:

michelle
Mam tony ładnych i zabawnych zdjęć, które czekają na umieszczenie w albumie albo scrapku. Najwięcej jest oczywiście tych ogrodowych i fotek zwierzaków. Ostatnio spędziłam przemiłą niedzielę w towarzystwie kleju, nożyczek, sterty papierów, scrapowych przydasiów i sterty zdjęć. Kolejne rezultaty tej radosnej twórczości to 2 layouty z Dharmą w roli głównej.
Pierwszy to “wakacje pod gruszą” – nasz ulubiony sposób na wolne chwile.

Drugi – Wiesława :) czyli dlaczego nazywam Dharmę czasem Wiesławą, a czasem Teresą :) Czasem po prostu tak wygląda :)

Oba scrapki zrobiłam zainspitrowana przez Anso z bloga Glitter adventure. Wakacje pod gruszą” to layout zrobiony według tego tutorialu a “Wiesława” - tego – oczywiście oba zostały nieco przez mnie zmienione .
.
I have tones of beautiful and funny photos – mostly of garden and my pets – which are waiting for being scrapped. Lately I spent amazing Sunday in company of my papres, scissors, glue and piles of photos. Results of those works are for example two layouts with my Dharma. First one “vacation under the pear tree” is about our favourite way of spending spare time, and the second one is “Wiesława” – why I sometimes call her Wiesława or Teresa :) Because sometimes she’s looking soooooo funny!
Both layouts I made inspired by Anso from Glitter adventure blog. “Vacation under the pear tree” was made according to this tutorial, and “Wiesława” -according to that – of course I changed them a little.
Kategorie: Robótki, Scrapbooking, Zwierzaki |
Komentarzy: 4 »

16 września 2009 19:35, autor:

michelle
Mój dom pełen jest szmerów, szelestów i trzasków. Nawet gdy jest w nim cicho, nigdy nie jest to cisza absolutna. Stale słychać jakieś poruszenia. Szepty. Tupoty i szurania. Jakieś stukoty. Mamrotania i pomruki. Stuk, stuk, stuk o podłogę w korytarzu. Trrrrrrrrrrrr gdzieś pod stołem w kuchni. Chroboty na balkonie.
Jak wiadomo wierzę, w to co niematerialne i niewidoczne, ale w tym przypadku na szczęście nie grozi mi zawał ze strachu, bo wiem kto za tym wszystkim stoi :) Nasze stadko.
Ostatnio coś na przykład szurało strasznie pod kanapą. Pełzało najpierw schowane, potem próbowało złapać mnie za nogę z ukrycia. Na szczęście nie był to żaden ghoul ani inne straszydło…
Najpierw zobaczyłam że kawałek tego czegoś wystaje spod kanapy…

A potem już straszydło ujawniło się w całej okazałości i z głośnym tętentem pobiegło do kuchni, by szeleścić w sianie świnek morskich i nachalnie domagać się jedzenia.

Mój dom pełen jest szmerów, szelestów i trzasków.
.
My house is full of rustles, murmurs and cracks. Silent is never absolute in my house. It’s always some whispers around me.Something moves. Swish. Patter of little feet in corridor. Strange noises at the balcony. Gratings in the kitchen.
I believe in many immaterial and invisible things, but in this case I’m not afraid, because I know, who’s there. Our animal family :)
Last time, something was under the sofa and tried to catch my foot! Firstly I saw some part of this creature and suddenly creature jumped out from the coach and run to the kitchen with loud tramp. Then – she started to rustle in my guinea pigs’ hay.
Yes, my house is full of rustles, murmurs and cracks.
Kategorie: Zwierzaki |
Komentarzy: 3 »